Świat kobiety

Poproszę o azyl

No ileż można czekać, aż jaśnie pani się zdecyduje i przyjdzie. Czeka na nią pół Europy, a tej nie ma. Ja rozumiem, że jest romantyczna, że czasu nie liczy, że potrafi się zapomnieć. Ale w tym roku to już przegięła.

Nie ma jej już prawie pół roku. Zaczęłam podejrzewać, że ktoś ją uprowadził i przetrzymuje. Ale po co, jeśli nie wysłał listu z żądaniem okupu. No chyba, że mu się spodobała. Wtedy więcej niż pewne, że tak sobie siedzą i  gapią, robiąc maślane oczka.

A cała reszta skuta lodem.

Pani Wiosno, apeluję do twojego sumienia (bo przecież nie rozsądku): zabieraj amanta i migdalcie się tu – w środku Europy, bo z braku słońca dostajemy małpiego rozumu. A i kotom odechciało się marcować.

Zimny styczeń i luty – rozumiem. W marcu też się może zdarzyć wtopa. Ale żeby w kwietniu zapowiadali codziennie po 10 stopni, a udało się zrealizować tylko 2, to już lekka przesada. Nawet święta wielkanocne w tym roku to były jakieś … JAJA. No bo kto to widział, żeby w lany poniedziałek nie można było wyjść z wiadrem wody bez obawy, że jak się facet zamachnie nie zdzieli jakiejś panny bryłą lodu zmrożoną w wiadrze.

Żeby poczuć wiosnę pojechałam nawet do Centrum Ogrodniczego. Ale tam też …. zima pełną gębą! Podjazd zmrożony, drzwi od szklarni zamknięte, nawet przysłowiowe pocałowanie klamki, to sport dla odważnych. Ale zajrzałam do środka. Zero życia. Personelu brak,  klientów brak, roślin też jak na lekarstwo.

Postanowiłam się jednak rozejrzeć po tym co zostało. Od razu wpadł mi w oko ażurowy metalowy kosz, wyglądający trochę jak zardzewiały. Ale ja kocham takie stare dziady. Obok stał taki sam, mniejszy i… droższy o 10 zł. Pewnie ktoś będąc w 13 fazie snu zimowego, źle poprzyczepiał kartki z cenami. Ale to już ich problem, a moja – wiosenna promocja.

Od razu nawrzucałam do niego żonkili, szafirków i hiacyntów. Wszystko jeszcze nierozwinięte. Tak jak wiosna. Odnalazł się też pan z ogrodnictwa, który nie dość, że oprowadził mnie po szklanych włościach, to dał mi jeszcze coś siwego i ozdobnego do wypełnienia kosza tak, aby nie było widać nieciekawych doniczek. Sprzedał też po promocyjnej cenie odżywkę do roślin i rozsady ziół, które  nie były przeznaczone jeszcze do opuszczenia szklarni. I nic to, że później w domu tak się rozpędziłam, że przelałam je i padły jak jeden mąż.

Może jak przeschną to odżyją.

Kiedy wreszcie zdarzył się jeden (!) taki dzień, gdy od rana zaświeciło słońce, a temperatura w ciągu dnia dotarła do 8 stopni i nie spadła z hukiem, pojechałam na zakupy. Kupiłam długą, letnią spódnicę i kapelusz przeciwsłoneczny.

W końcu w nieodległej perspektywie mam urlop.

W Chorwacji ok. 15 stopni. A mi wciąż za mało. Ja chcę ze 30. I to już.

Dopiero niedawno dotarło do mnie dlaczego włóczę się jak zombie. Przecież ja ostatnio na urlopie byłam … rok temu! W Toskanii. Cały rok bez urlopu. Przecież to zdziczeć można. No i zdziczałam. Obijam się o ściany, śpię na stojąco, nie chce mi się absolutnie NIC.

Tak bym sobie tylko leżała i jadła.

Nawet do kompletu zaczęłam już wyglądać jak zombie – ślepia zapadnięte, sińce pod oczami, skóra na twarzy sypie mi się jak śnieg za oknem.

Szaro, nudno, buro i ponuro.

Niech ktoś mnie weźmie i deportuje do Afryki.

Niech za karę każą mi siedzieć na plaży i pilnować, żeby turyści piasku nie ukradli.

Mogę nawet dokarmiać meduzy albo jakiś inny zwierzyniec.

Gdzie ta wstrętna wiosna???

 

Poczekajcie, zaczynam składać klocki:

W kraju zimno jak na Grenlandii mimo, że to już prawie połowa kwietnia, tak?

Bociany przyleciały do Polski, niczego ze sobą nie przytargały, a co więcej – nie mają nic do roboty, tak?

 

No to może wiosna ZACIĄŻYŁA i dlatego się… SPÓŹNIA!

 

7 komentarzy

  • Reply
    Helen
    10 kwietnia 2013 at 19:47

    Ja ci to przypomnę jak w trzecim miesiącu upałów będzie ci się ścinał mózg i będziesz błagać, żeby już było chłodniej :-))) Wytrzymaj, przed zimnem chociaż można się zabezpieczyć, założyć czapkę uszatkę i walonki. Ale na upał rady nie ma. W pamiętnym roku 2010 upał ponad 33 st. trzymał od czerwca do września niemal bez przerwy… Już się zapomniało, co?

    • kate
      12 kwietnia 2013 at 14:41

      Helen w życiu Ramony! Niech i będzie 35 a ja nie będę marudzić. Jak idę ze znajomymi do sauny na 100 stopni, to pytają czy mi się kości rozgrzały, bo oni chcieli by już wyjść 😉

  • Reply
    Piotr
    12 kwietnia 2013 at 15:09

    -Puk Puk
    -kogo tam niesie?
    -to ja, Wiosna 🙂
    -sp..aj matole… je..ny kawalarz
    – To ja pójde do sąsiada…

    I tak oto wiosna przyszła do… no napewno nie do nas 🙁

    • kate
      12 kwietnia 2013 at 16:11

      Poczekaj poczekaj, w niedzielę ci tyłek przypali 😉

  • Reply
    jadwiga
    14 kwietnia 2013 at 12:33

    Hłe hłe hłe, mówisz do Afryki? ale tam bez łazienki wody i z wężami się nie da żyć, ja nie chcę do Afryki ja chcę słonka, a tu czarna d… blada no i wiesz boćki padają jak je nie dożywią dobrzy ludzie, no i pszczoły też u kolegi 70 % padło, więc może już dość, a teraz jeszcze na dodatek zapowiadają powodzie, i kto komu dogodzi?
    j

  • Reply
    wojtek
    14 kwietnia 2013 at 19:35

    uff, do nas już przyszła:)

    • kate
      15 kwietnia 2013 at 15:01

      Do mnie też. Jutro 21 plus burze. Kaloryfery zakręcone, ja też 😉

Leave a Reply